Sepsa jest obecnie jedną z głównych przyczyn zgonów we współczesnym świecie. Nie jest to samodzielna jednostka chorobowa, ale specyficzna reakcja organizmu na zakażenie. Co roku sepsę rozpoznaje się u ok. 27 mln ludzi. 

Sepsa (inaczej posocznica) dawniej była utożsamiana z obecnością bakterii we krwi. Obecnie jest definiowana jako specyficzna reakcja organizmu na zakażenie – zespół ogólnoustrojowej reakcji zapalnej (SIRS).

Ta chaotyczna – jak się ją określa – reakcja układu odpornościowego zamiast chronić, szkodzi organizmowi. Uogólniony odczyn zapalny, nieszczelne naczynia krwionośne i nieprawidłowa krzepliwość krwi doprowadzają do uszkodzenia narządów wewnętrznych.

Do typowych objawów należą wysoka gorączka, gwałtowne dreszcze, utrata przytomności, spadek ciśnienia tętniczego zimne i blade ręce, przyspieszony oddech, zaburzenia świadomości i majaczenie. O życiu osoby z sepsą decyduje szybkie udzielenie właściwej pomocy medycznej – opóźnienie leczenia o każdą godzinę dramatycznie zmniejsza szanse na przeżycie. Leczenie sepsy opiera się głównie na podawaniu antybiotyków oraz płynów.

Sepsę może spowodować każdy drobnoustrój (także grzyby i pierwotniaki, a nawet wirusy, jak grypa czy ebola), ale w 75-85 proc. przypadków wywołują ją niegroźne zazwyczaj, choć potencjalnie chorobotwórcze bakterie. Najczęstsze przyczyny sepsy to zapalenie płuc, stany zapalne w jamie brzusznej (jak zapalenie wyrostka robaczkowego), zakażenie układu moczowego oraz poważne infekcje skóry, na przykład związane z oparzeniami. Podobny skutek mogą mieć inwazyjne procedury medyczne – chociażby wprowadzenie cewnika do naczynia krwionośnego.

Według danych Global Sepsis Alliance co roku sepsę rozpoznaje się u ponad 27 mln ludzi, a 8 mln z jej powodu umiera, 1,2 mln przypadków dotyczy dzieci. Do szpitali trafia więcej osób z sepsą niż z zawałem serca i więcej z nich umiera. Sepsa zabija więcej ludzi niż rak piersi i jelita grubego łącznie. Tylko w USA koszty związane z sepsą oceniane są na kilkadziesiąt miliardów dolarów rocznie.

Jak ocenia prof. Andrzej Kuebler z Akademii Medycznej we Wrocławiu, w Polsce jest co najmniej 50 tys. przypadków sepsy rocznie, a co drugi chory umiera. Współczynnik zgonów z powodu tego stanu to 65 na 100 tys. mieszkańców. Dla porównania współczynnik z powodu raka tchawicy, płuc i oskrzeli wynosi 59/100 tys., a zawałów serca – 49/100 tys. Eksperci z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny podają, że przyczyną 68 proc. przypadków zachorowań są pneumokoki, 15 proc. – meningokoki, 14 proc. – salmonella, a ponad 4 proc. – Haemophilus influenzae. 

Jak wykazali specjaliści z Norweskiego Uniwersytetu Nauki i Technologii proste zasady postępowania z sepsą i odpowiednie szkolenie personelu pozwalają wcześnie rozpoznawać i skuteczniej leczyć chorobę. W efekcie odsetek zgonów w szpitalu w Nord-Trøndelag w Norwegii spadł o 40 proc. (z 12,5 proc. – do 7,1 proc.), zaś czas przebywania na oddziale intensywnej opieki medycznej skrócił się średnio o 3,7 dnia, co oznacza również istotne oszczędności finansowe.

Red. 

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

CAPTCHA